Zapewne wielu z was, tak jak ja do niedawna, z muzyką szeroko rozumianego przedwojnia (choć to określenie niezbyt pasujące), inaczej – muzyką trzeszczącą, przedrockandrollową, zapoznawało się jedynie okazjonalnie, czy to podczas gry w Fallouta, czy to słuchając wspaniałych audycji Piotra Kaczkowskiego. Błąd.
Archive for the 'Uncategorized' Category
Muzyka trzeszcząca
kwiecień 14, 2008Dygresja okołomuzyczna – emo
kwiecień 4, 2008Jednak. Nienawidzę Emo. Dziś to sobie uświadomiłem. Wcześniej, całkiem cholera słusznie, uważałem, że najlepiej zlać tych ludzi bezuczuciowo – to jest rzeczą najgorszą, obojętnością. Tak samo jak i owych emocjonalnych śmiechem zbywałem krzyżowców, wrogów zaciekłych, swoją pozycję na nienawiści doń budujących. Dzisiaj, gdy analizując pobieżnie poniektóre teksty Joy Division złapałem się na głupowatej myśli, że [...]
Blues jest nudny…?!
marzec 30, 2008Zetknąłem się kilka razy z opinią, jakoby blues nudnym był. Ta notka nie będzie niczym innym, niż tylko krótkim, króciutkim dementi. Oto i ono:
A o Hookerze za jakiś czas postaram się skrobnąć więcej, bo i zasługuje cholernie.
Menel ekskluzywny…
marzec 24, 2008Spozierając na Miuzika, wpisy poprzednie, zauważyłem cholernie niemiłą sprawkę – polskiego wytworu tu nie ma zbyt wiele. Nie jest to może zbyt odkrywcze spostrzeżenie, ale.. spojrzałem wstecz, ujrzałem jedynie Smolenia i Republikę. Błąd. Polska muzyczną pustynią nie jest, mimo wszystko, więc statystykę należy poprawić. Kim? Mógłbym napisać o ludziach już szczerze zasłużonych, Dżemie, Kulcie, Perfectcie… [...]
Kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach…
marzec 15, 2008Nie wiem jak wy – ja uwielbiam oglądać i słuchać różnorakie muzyczne smaczki – a to, jakiś niespodziewany duet się mnie przez youtube przewinie, a to cover nigdy wcześniej nie zasłyszany, a to ktoś muzycznie do usranej śmierci zaszufladkowany z tej szufladki umknie. Przedmiotem tej notki będzie przypadek z pierwszej i zarazem ostatniej kategorii. Kto by się spodziewał, [...]
Elvis? Kto to był Elvis?
marzec 7, 2008Zawsze zastanawiam się nad fenomenem Elvisa Presleya i zawsze ciężko mi jest wysnuć jakiekolwiek wnioski prócz tego, iż przyczyną jego sukcesu był seksapil, taniec i na końcu muzyka – ale tylko ta z okresu początkowego, nim został powołany do armii. Wtedy był jeszcze rock and roll, potem już tylko komercja. Prawdziwym królem tego gatunku powinno [...]
For I am a rain dog, too
luty 28, 2008O ekscentryku i jego cholernie dobrym głosie.
The Doors
luty 24, 2008Świętość nad świętościami, bogowie absolutni.
The Who
luty 2, 2008Z racji tego, że nie mam nic ciekawego do napisania, to nie napisze niczego ciekawego.