Menel ekskluzywny…
Spozierając na Miuzika, wpisy poprzednie, zauważyłem cholernie niemiłą sprawkę – polskiego wytworu tu nie ma zbyt wiele. Nie jest to może zbyt odkrywcze spostrzeżenie, ale.. spojrzałem wstecz, ujrzałem jedynie Smolenia i Republikę. Błąd. Polska muzyczną pustynią nie jest, mimo wszystko, więc statystykę należy poprawić. Kim? Mógłbym napisać o ludziach już szczerze zasłużonych, Dżemie, Kulcie, Perfectcie… Ale nie – wybieram menela ekskluzywnego, niejakiego Maleńczuka. Mirosława…
Mirosław Maleńczuk zwany Maciejem to artysta z gatunku wyklętych i takich też raczył słuchać swej młodości. Led Zeppelin, The Doors, Black Sabath, Hendrix (za malenczuk.art.pl) – cholera, brzmi znajomo. Biografią też się okrutnie wpasował – repeta w szóstej klasie, potem więzienie, wielce chwalebny zawód ślusarza spawacza, ot, i historyja. Ale muzykę robi dobrą…
Jako że przez dłuższy czas śpiewał na ulicy, wiele mu do szczęścia (muzycznie), nie potrzeba. Zazwyczaj gitara, zazwyczaj lekka aranżacja, bez fajerwerków. Ma głos, ma charyzmę i lubi się wspomagać. Artysta.
A potwierdzeniem moich słów niech będzie fakt, że udało mu się nie sprofanować (to już sukces) Johnego Casha, ba! zaśpiewał Ring of Fire cholernie dobrze.
No, i macie jeszcze mały bonus, który mnie o śmiech przyprawia za każdym razem.
Renifer
Loading...
“ot, i historyja” – tylko tyle?
w porównaniu z innymi historyjami ta jest szczególna i ciekawa, jakoś wykastrowałeś jego życie…
marszoblog - marzec 25, 2008 at 8:48 am
Sądzisz? Przecież, jakby nie patrzeć, jego życie nie odbiega zbytnio od pewnego archetypu, który wszyscy znamy.
Zresztą, uważam iż nie ma co miuzika w zbiór żywotów muzyków przekształcać, boć to się w dobie wikipedii mija z celem.
prawdziwyrenifer - marzec 25, 2008 at 11:14 am
racja, wolę nie ingerować w miuzika, ale ot i ciut za mało jeśli chodzi o ot i historyję;)
to niebagatelna umiejętność tak się zmarnować i nadal nagrywać dobre kawałki:)
marszoblog - marzec 25, 2008 at 11:37 am
My jesteśmy niejako niewolnikami medium, bo wszak wiadomo, że w radiu opowieści o muyzkach słucha się dobrze (inna rzecz, że nikt już praktycznie nikt, no może poza klanem Kaczkowskich w Trójce ich nie prowadzi) o tyle tu jesteśmy skazani na iście skrótową formę.
Bo nie sztuką jest pisać aby pisać, sztuką jest kogoś czymś zainteresować, a jak pisał Gombrowicz, “od formy nie uciekniesz”…
Co do drugiej części – tu się muszę zgodzić, ale Maleńczuk nie jest jedynym takim. Bo przecież nieprawdą jest, jakby z Doorsów ćpał tylko Morrison (Other Voices nie słyszałem, sugeruję się autorytetem, który mówi, że nawet dobre), ciężko stwierdzić, czy dziś żyłby J. Page gdyby nie to, że umarł Bonham i tak dalej.
prawdziwyrenifer - marzec 25, 2008 at 3:31 pm
do niczego jestes.
gdjj - marzec 26, 2008 at 10:35 pm