Miuzik
bo o gustach się dyskutuje!

Menel ekskluzywny…

Spozierając na Miuzika, wpisy poprzednie, zauważyłem cholernie niemiłą sprawkę – polskiego wytworu tu nie ma zbyt wiele. Nie jest to może zbyt odkrywcze spostrzeżenie, ale.. spojrzałem wstecz, ujrzałem jedynie Smolenia i Republikę. Błąd. Polska muzyczną pustynią nie jest, mimo wszystko, więc statystykę należy poprawić. Kim? Mógłbym napisać o ludziach już szczerze zasłużonych, Dżemie, Kulcie, Perfectcie… Ale nie – wybieram menela ekskluzywnego, niejakiego Maleńczuka. Mirosława…

 Mirosław Maleńczuk zwany Maciejem to artysta z gatunku wyklętych i takich też raczył słuchać swej młodości. Led Zeppelin, The Doors, Black Sabath, Hendrix (za malenczuk.art.pl) – cholera, brzmi znajomo. Biografią też się okrutnie wpasował – repeta w szóstej klasie, potem więzienie, wielce chwalebny zawód ślusarza spawacza, ot, i historyja. Ale muzykę robi dobrą…

Jako że przez dłuższy czas śpiewał na ulicy, wiele mu do szczęścia (muzycznie), nie potrzeba. Zazwyczaj gitara, zazwyczaj lekka aranżacja, bez fajerwerków. Ma głos, ma charyzmę i lubi się wspomagać. Artysta.

A potwierdzeniem moich słów niech będzie fakt, że udało mu się nie sprofanować (to już sukces) Johnego Casha, ba! zaśpiewał Ring of Fire cholernie dobrze.

No, i macie jeszcze mały bonus, który mnie o śmiech przyprawia za każdym razem.

Renifer 

5 Responses to “Menel ekskluzywny…”

  1. “ot, i historyja” – tylko tyle?
    w porównaniu z innymi historyjami ta jest szczególna i ciekawa, jakoś wykastrowałeś jego życie…

  2. Sądzisz? Przecież, jakby nie patrzeć, jego życie nie odbiega zbytnio od pewnego archetypu, który wszyscy znamy. ;) Zresztą, uważam iż nie ma co miuzika w zbiór żywotów muzyków przekształcać, boć to się w dobie wikipedii mija z celem.

  3. racja, wolę nie ingerować w miuzika, ale ot i ciut za mało jeśli chodzi o ot i historyję;)
    to niebagatelna umiejętność tak się zmarnować i nadal nagrywać dobre kawałki:)

  4. My jesteśmy niejako niewolnikami medium, bo wszak wiadomo, że w radiu opowieści o muyzkach słucha się dobrze (inna rzecz, że nikt już praktycznie nikt, no może poza klanem Kaczkowskich w Trójce ich nie prowadzi) o tyle tu jesteśmy skazani na iście skrótową formę.

    Bo nie sztuką jest pisać aby pisać, sztuką jest kogoś czymś zainteresować, a jak pisał Gombrowicz, “od formy nie uciekniesz”…

    Co do drugiej części – tu się muszę zgodzić, ale Maleńczuk nie jest jedynym takim. Bo przecież nieprawdą jest, jakby z Doorsów ćpał tylko Morrison (Other Voices nie słyszałem, sugeruję się autorytetem, który mówi, że nawet dobre), ciężko stwierdzić, czy dziś żyłby J. Page gdyby nie to, że umarł Bonham i tak dalej.


Leave a Reply