Miuzik
bo o gustach się dyskutuje!

Janis fajna jest?

No właśnie. W sumie gdy wszyscy mówią, że coś jest dobre, ciężko się wyłamać. O Janis Joplin też mówią, że była dobra, wręcz wybitna… i mają cholerną rację.

W czasie rozkwitu dzieci kwiatów, Janis z dziewczyny śpiewającej w klubach
zmieniła się w symbol hippisowskiego rocka. Kariera przebiegła szybko - będąc
na fali wznoszącej przesadziła z narkotykami. Mimo to, jej utwory przeszły
do kanonu a ona sama do Rock and Roll Hall of Fame.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że piosenki Janis
już tak nie zachwycają współczesnego słuchacza. Skrzeczący głos, niezbyt
atrakcyjny wygląd i utwory też takie jakieś… niemelodyjne. Filmiki z Nią w roli głównej na jutubie, pod względem atrakcyjności wizualnej, na pewno przegrywają z jakimiś snop dogami czy innymi centami.

W jednym szeregu z Janis Joplin można wstawić Hendrixa i The Doors. Cała trójka na pierwszy rzut ucha wydaje się nudna, smętna i taka jakaś “bez jaja” (pozdro alk.).

Gówno prawda.

Ich muzyka była tworzona z pasją, dla własnej przyjemności, ale nie dlatego że sponsor naciska. Co jeszcze łączy tę trójkę? Okres, w którym tworzyli był najlepszy dla ich rozwoju. Dziś żadna stacja nie puściłaby klipów Janis, Jimiego i Doorsów. Umarliby śmiercią naturalną, z braku słuchaczy i motywacji do tworzenia. Nie wierzę, że nie ma już takich artystów. Wierze, że prawo rynku zabija ich w zarodku, nie pozwalając się wybić.

Popatrzymy na takiego Idola. Tysiące ludzi z całej Polski pojechało, żeby wielebne jury powiedziało, że się nie nadają do show biznesu. Co to jest ten show biznes? Doda i Natasza Urbańska? Gdzie im do Janis Joplin? Kto będzie o nich pamiętał za 20 lat? Chyba tylko Józefowicz i Majdan

Janis Joplin była wielka i kropka. Nie każdemu podoba się trochę niecodzienny głos, mało atrakcyjny wygląd i “dziwna muzyka”. Ja jednak wybieram Ją, wywalając w piździec wszystkie fifticenty i snop dogi.

Na koniec filmy.
Mercedes Benz (wersja Flinty tutaj)

Cry baby

Slav 

 PS
Prochu tą notką nie odkryłem, ale obiecałem że napisze coś dłuższego to napisałem.

9 Responses to “Janis fajna jest?”

  1. Ale teraz pojechałeś…

    Na Doorsów nie naciskał sponsor ale z Deep Purple to żywice wyciskał ta ? Pozatym przepraszam cię, celem istnienia muzyki jest jej wartość artystyczna. Jeśli więc twierdzisz, że jedynym plusem psychodelicznego rocka(jeśli to określenie jest uprawnione) jest to, że autor się strał i miał z tego przyjemność to ja przepraszam. Chyba że w tym gatunku właśnie to podlega ocenie ;)

  2. Nie twierdze, że jedynym plusem psycho rocka było to że ludziom się chciało.

    “Cała trójka na pierwszy rzut ucha nudna, smętna i taka jakaś “bez jaja”.

    Gówno prawda”

    Fragment o checi i motywacji jest rozszerzeniem tej myśli. Może trochę źle to ująłem, ale jest sobota, 20.00 – moge pracować na zwolnionych obrotach.

    Jeśli chcesz, napiszę od nowa:
    Cała trójka na pierwszy rzut ucha wydaje się nudna, smętna i taka jakaś “bez jaja” (pozdro alk.)jednak po dłuższym przesłuchaniu zaczynamy dostrzegać, że nie jest to żadne badziewie. Głębia tej muzyki leży w walorach artystycznych – możliwościach wokalistów, grze zespołu i sercu wkładanym w każdą zagraną i wyśpiewaną nutę.

  3. To samo można powiedzieć o np. Dreamtheater oni też są geniuszami muzyki. Tylko że ich muzyka nie wydaje się smętna, tu jest ich wyższość ;)

  4. z tym że ja pisze dzis o Janis Joplin, nie o Dream Theaterze ;)

  5. A ja wam powiem, że psińco.

    Zacznę może od Slavoya, boć to przeca on zaczął (wybaczcie, nie mam formy do składania konstrukcji). Mianowicie, kochasiu, ja się ciebie pytam – jaki ustrój gospodarczy panował w latach 60 w USA, gdy tworzyli doorsi, gdy tworzył Hendrix i tworzyła Joplin? Czy wtedy w cholerę nie było nacisków? A były, telewizyjnych, boć teksty nie te (she get’s high…), koncertowych, bo nie jest grzecznie, wydawców, bo jw… Panie – jestem zwolennikiem poglądu, że w historii wszystko już było i wszystko bedzie – inaczej, nasze czasy nie tworzą absolutnie nowych form, bo tych się nie da, tworzą formy przetworzone, zmodyfikowane, unowocześnione, ale ni chuja nowe. Czytaj: naciski były, kicz w mainstreamie był, a nasze czasy zła nie wynalazły. A o co chodzi?

    A chodzi o trend. Mianowicie taki, że gdybyś znalazł się w latach 80, to byś mówił dokładnie to samo co dziś. Że artyści może i są, ale nikt ich nie promuje, nikt ich nie wystawia, nikt nie daje im szansy… A potem przyszłyby lata 90, Nirvana, Mettalica, U2 i…? Jakie byłyby wnioski? Ano takie, że w muzyce jak w modzie, kicz przeplata się z artyzmem, style ze stylami, tak było, jest i będzie i nie zdziw się, jak za kilka lat dzieci dzisiejszych hiphopowców będą słuchać znów kolejnej fali rocka. Trend, a zarówno dziś, jak i w przeszłości i za lata, dobra muzyka przebija się i będzie się przebijać.

    Alku: czy mnie się wydaje, czy kiedyś mówiłeś mi, że The End cię wbija w ziemię? Hę?

  6. Nie odnosisz wrażenia, że mimo wszystko, tamta muzyka i wykonawcy przemawiają bardziej niż dzisiejsi? Nacisk na Janis &Co. pewnie i był, ale czy wartość artystyczna ich utwórów na tym straciła? Wydaje mi sie, że ani troche.

    Jesteśmy prawdopodobnie w najgorszym trendzie w muzyce jaki w ogóle miał miejsce – zobacz na tych patałachów polskiej sceny. Widzisz tam chociaż troche zaangażowania albo jakies pojęcie o tym co robią? Bo ja widze pieniądze i pieniądze… i okładki tabloidów.
    Wpływ trendów najlepiej widać na Metallice, a konkretnie po reakcjach fanów na kolejne kroki w stronę komercji.
    Nie mówie juz o hiphopie i reszcie amerykańskiego chłamu.
    W obecnej sytuacji pozostaje tylko załamać ręce i szukać na jutubie starych piosenek i bynajmniej nie spoglądać w stronę “Najczęściej ogladanych”
    Pewnie masz racje i za pare lat znowu pojawi się ktoś kto pociągnie to bagno w inna stronę, ale póki co, od dłuzszego czasu siedzimy w nim po uszy.

  7. No… nawet Megadeth po pierwszych dwóch płytach obfitujących w sześciominutowe połamańce zaczęli wydawać typowe “trójki”…

  8. Slavoy, twoje myślenie i percepcję zakłóca to, że żyjesz dziś, a nie wtedy. Legendy nie rodzą się w czasie rzeczywistym. ;)

    Jakoś mi się nie wydaje, aby w latach 60 Janis, Hendrix, Doorsi byli otoczeni legendą (no, może poza czasem woodstockowym), ba! żeby byli okrutnie popularni w społeczeństwie amerykańskim jako całości. Oczywiście, byli Rolling Stonesi i Beatlesi, ale to już kolej ewolucji muzyki…

    A dzisiejsi artyści? Cholernie ciężko mi jest oceniać, bo sam jestem na tym etapie, na którym poznaje się tylko klasykę i w niej jest zakochanym. Ale gdy patrzę np. na The White Stripes, słucham Comy mogę sobie bez ogromnych wyrzutów sumienia powiedzieć, że nie brzmią gorzej, brzmią tylko inaczej. Jeśli mielibyśmy porównywać – to wybacz, ale za dziesięć lat. ;)

    A hip hop? Do cholery jasnej, nie wszystko, co jest rapem (to określenie wolę) jest z reguły, z góry, z dołu złe. Jeśli by tak było – czy ktoś taki jak Jimmi Page nagrywałby wspólnie z Puffem Daddy?

  9. Patrząc na to z jednej strony – Page poszedł z duchem czasu :) Z drugiej – moze znalazł w tym coś sensownego?


Leave a Reply