Miuzik
bo o gustach się dyskutuje!

Rainbow – Stargazer

I rzecz o okładkach.

“Takie tam połączenie Led Zeppelina z Deep Purple”- rzekł Alkohol, po czym wywalił utwór w cholerę i wrócił do słuchania Stratovariusa.

Nie będę sie wdawał w filozoficzne dysputy, bom nie Bodek, ale troche racji w tym jest. Blackmore zakładając Rainbow też pewnie chciał go zmieścić między tymi zespołami. Jak mu wyszło oceńcie se sami.

Motyw gitary naprawdę dobry :)  tak samo jak wokal - w koncu to Dio.
Nie żeby było to jakieś wiekopomne dzieło, ot przyjemny utwór, który zgubił się wśród wielu szitów.

Wracając do sprawy okładek…
Nie wiem, czy tylko mnie cholera bierze jak widze zespół promujacy nową płytę, a na okładce znajdują sie ich fotoszopowe wizerunki, albo jakieś inne bzdety?

To tylko jeden przykład.

Następny? Proszę bardzo:

Wiadomo, ostatnio wszystko co czarno-białe jest tró, ale bez przesady. Jeszcze ta różowa plama… Całości dopełnia wizerunek królowej polskiej wsi, oczywiście bardziej rozebranej niż ubranej. I za to 30zł? Phi…

Czemu wszyscy odeszli od modelu okładki z pięknym, wymagający wysiłku rysunkiem? W sumie to chyba tylko Iron Maiden trzyma poziom w tym temacie:

Okładka starej płyty Maidenów:

Stara okładka płyty Maidenów

Okładka nowej płyty Maidenów:

Nowa okładka płyty Maidenów

Wspominany wyżej Rainbow też ma niezłe kowery:

Nie mówie, że wszyscy współcześni artyści ładują badziew na front swoich krążków. Czasem banał też może być interesujący, vide Pearl Jam:

Pearl jam

Jeszcze mały bonus:

Znajdź 10 różnic - KLIK :)

Koniec słowa na niedziele.

Slavoy 

No Responses Yet to “Rainbow – Stargazer”

Leave a Reply